2009-03-25 02:45:04 >> .......BEZNAMIĘTNA OBOJĘTNOŚĆ........Nadszedł dzień i okryła go nocy cisza... W dotyku zaklęty motyl już nie leci do tęsknoty... Byłeś mi bogiem, szatanem, nicości stałeś się kapłanem. Pękła ta czarka goryczy i jest pusto. Nic nie czuję. Jest mi dobrze. Pokonałam furię bezsilności... Dzięki Tobie Skarbie... Dziekuję, że uwolnileś mnie od złej chemii. Czas minął. Koniec drugiej połwy. Wynik 0:0 A może się mylę? Jeśli kiedyś znów zapragniesz być częścią mnie, wiedz, że już za późno. Mecz się skończył. Nikt tu nie nie wygrał. Oboje przegraliśmy... Nas przegraliśmy... Ale ja się cieszę. Nie umiem już płakać. Czasem myślę, że jesteś tylko żałosnym narcyzem... Mój Ty chłopcze z pogranicznym zaburzeniem osobowości. Tak się cieszę, że już Cię nie chce, nie pragnę, nie czuję motyli w brzuchu, euforii na samą myśl o Tobie, smutku i tęsknoty, że już Cię nie kocham(?) Wybacz, ale jednak nie chcę Twojego cennego czasu. W czwartek rano to ja sobie smacznie śpię... Nie chcę już w ogóle kiedykolwiek Ciebie spotkać... Już nie. Propozycja spotkania to był błąd... Żałuję... I kochanie powiem jeszcze jedno. Żałuję, bardzo żałuję tamtej nocy, tamtego świtu i poranka, kiedy czułam się kochana... Znowu kochana, mimo, że tyle wody upłynęło między naszym milczeniem. Ten epizod nie powinien się zdażyć. Ja jednak nie przyjmuję roli w tym odcinku... Zabawiłeś się tylko moimi uczuciami. A tak się nie robi mój drogi... Ale nie martwie się bo to co zasiejesz... Takie plony zbierzesz... Badź zdrów. Czuję ulgę. skomentuj (1) |
|
|||||||