2011-05-09 22:56:25 >> ... usta umarłe.. zapadły w sen i utraciły dobry smak... skomentuj (0) 2010-09-25 22:02:44 >> AFTER LIVE Nie było mnie 9 miesięcy tutaj... Okres ciąży ;-) Na szczęście nie mojej.. Ale ciocią zostanę. Tak właściwie to patrząc w ten okres ciąży w chuj dużo się działo. Ostatnia notka była o śmierci przyjaciela... Ta będzie o mojej śmierci. Tak właśnie, dokładnie o mojej. Lecz jak każdy prawdziwy kot 9 żyć posiadam. 3 już wcięło. ;-) ...................... a teraz na melanz.... nie chce mi sie pisac.. jutro opowiem o szpitalu psychiatrycznym ;-D skomentuj (1) 2010-01-06 03:10:32 >> ANIOŁ ŚMIERCI PRZYNIÓSŁ MIŁOŚĆ Dwoje ludzi spotkało się na skraju lat. Jak to mówią? Miłość od pierwszego wejżenia? Tak jak by to siebie właśnie szukali przez ten cały świat. Upojnie się bawili nie do końca wierząc w szczęście swoje. Kolczykiem w języku pieszcząc słowa. Koniuszkami palców dotykając magii ciszy i hałasu. Zachwyceni sobą zamknęli się szczelnie w tej rozkoszy. Towarzyszył im ktoś. Ktoś bliski. Przyjacielem można było go nazwać... No właśnie. Można było... Było. Bo już nie będzie. Oni wstali rano tacy radośni. A on nie.
Krew z ust zaschła już. Oddech ustał. Serce zamknęło się w sobie. Na zawsze. Ona wiedziała od razu. On okłamywał się i szukał choć źdźbła życia w przyjacielu. Nastała wielka cisza. Syrena karetki też zamilkła. Pierwszy ratownik na widok jego mogiły kazał reszcie się nie spieszyć.. Ocz były już takie puste... Ten fiolet ogarniał jego ciało coraz bardziej z minuty na minutę. I erekcja... Całego ciała. Martwego 22-letniego ciała.... I się już nie poruszył, nie powiedział nic głupiego i mądrego też.
Policja. Zbyt dużo pytań. Żadnych odpowiedzi. Żąłądek się zwinął w kłębek. Wymioty, wymioty, wymioty. A oni ciągle go nie zabierają. Nie przykrywają. Jemu jest kurwa zimno!!! Widzę mimo chodem jego twarz. Bez wrazu. Z zaciśniętymi zębami. Pytania, drwiny. Sześcioro ludzi skulonych po kątach na przemian płaczących, milczących. Ta nieznośna cisza. Ta cholerna cisza! Niech ktoś ją zabije! Nie jego, ją!!! Zdjęcia, zeznania. Tyle i tyle puszek, butelek, śmieci. Nic nie znaczących śmieci. I krasnoludek. Cholerny wrocławski krasnolud. Pan Władza wziął go w swoje łapy i nagle to on stał się w centrum uwagi. - Kto to tu prszyniósł? - Cisza.... - Kto to tu przyniósł...? - Nie wiemy.
Sześcioro ludzi na przemian płaczących i milczących ma głęboko w dupie krasnoludka Panie Władzo. Do kurwy nędzy. Przyjaciel nie żyje!!! Kogo obchodzi krasnolud!!!!
Po kolei na komendę. szczegółowe zeznania. Znowu wymioty. Papieros za papierosem, łza za łzą... On umarł. Nie wróci tu już. I kto to powie rodzicom? Że ich niedoszły syn - lekarz odszedł gdzieś daleko, może jest za siedmioma górami i chyba za rzeką.
Już po wszystkim. Koniec historii. Prawdziwy koniec...
Ale każdy koniec jest początkiem czegoś nowego. Miłość. Czy to możliwe? Przed chwilą myślałam, że tak. Ale z każdą minutą przestaję wierzyć. A minuty biegną nieubłaganie. W godziny się zamieniają. Do wschodu coraz bliżej. A wtedy i to umrze.
Mówisz Kocham, Chcę Być z Tobą. To gdzie do cholery jesteś???? O wschodzie umrze we mnie wszystko to w co udało Ci się wedrzeć . Kolejna śmierć. Wszystko umiera. Wszystko. Kolejny raz. Ostatni raz.... Ten ostatni raz. I nie poleci już żadna łza... skomentuj (1) 2009-12-27 13:51:34 >> ŚWIĘTE ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH Przejedzona, znudzona, przepita... I po co komu święta? Rzuciłąm pracę. Teraz szukam nowej. Nie chce mi się pisać... Ehhhhhh psychodół... Dlaczego mężczyźni mają taką dziwną fazę. Jednego dnia traktują Cię jak księżniczkę a zaraz następnego jak gdyby nigdy nic się nie stało... Do kitu. skomentuj (0) 2009-08-11 21:00:38 >> Troszkę słońca i znowu deszcz Kot się rozwija, rośnie i rośnie. Na Mazurach się było i Woodstocku też. Kasy brak, facet olewa. Nie chce mi się pisać. Wena nie nadchodzi. Arbuza sobie zjem. O i już. Czy potrzeba miłości, takiej zwykłej i bezpretensjonalnej to aż tak dużo?? skomentuj (0) 2009-07-23 19:36:19 >> Lublin city I wywiało Marlen gdzieś daleko... Miesiąc, dwa, trzy... Któż to wie... skomentuj (1) 2009-07-13 13:32:00 >> Kolejny dzień Na lekkiej bani do biura wpadłam. I tak dziś nie pracuje. Kota przygarnęła. Przed śmiercią go uratowałam. Jest jeszcze jeden, pomoże ktoś? Maleństwo dzikuskowate. Okociły się w terenie, matkę zabrali już do schroniska. Chata znaleziona i bardzo fajna. A mnie się przypałętała jakaś infekcja oka i wyglądam jak nieproporconalny cyklop. Jak się wali, to przecież wszystko ;-) Ale będzie zajebiście, jeszcze chwilka, jeszcze momencik.... Zaraz 3 kawę wypiję i będzie git :-D Wakacji mi trzeba, oj trzeba............. skomentuj (2) 2009-07-05 01:03:23 >> POKRĘCONA OSOBOWOŚĆ Drogi Łukaszu, niegroźna jestem. Owszem, pokręcona ale niegroźna. Dostałam przymusowe wolne, mam się ogarnąć z zapalenia oskrzeli i problemów mieszkaniowych. Właśnie kawalerki w wawie szukam!!!!!! Powoli się wszystko normuje, spłukana jak dziki osioł jestem ale to kwestia czasu.. W sercu dalej pusto ale dobrze mi samej. Nawet lepszy humor ostatnio mam. Jest ok. I w sumie lubię swoją pokręconość ;-) Czuję w sobie siłę i moc :-D
"Do boju Młoda!!!"
Szczególne podziękowania dla mojego wyrozumiałego szefunia za wsparcie psychiczne ;-) skomentuj (1) 2009-06-23 17:54:22 >> :-( dol jak stad do mexyku............... skomentuj (3) 2009-06-23 08:33:58 >> TYRKA Pierwszy dzień pracy po 2 miesiącach szkolenia. Marlenka przerażona oka nie zmrużyła całą noc. Strach paraliżuje. Zaraz trzeba wyjść z domu i jechać do jakieś Pana haszka wirażka profesorka... Jednego, drugiego i trzeciego... A jak dam gafę? Do kitu. Boję się.
Zemsta na byłym współlokatorze dalej w fazie planów... Marlenki nie wolno krzywdzić... Pożałujesz tego skurwielu do końca życia. Przysięgam!!! skomentuj (0) 2009-06-21 13:22:01 >> SKURWYSYŃSTWO Bądź tu człowieku dobry dla ludzi a wyruchają Cię jak burą sukę... No comments... skomentuj (2) 2009-06-16 01:51:03 >> Zmieniam się... Z każdym dniem jest inaczej. Spokojniej... Upaliłam się i czekam... Dostawca papierosów na swym rumaku pędzi do mnie... Mam zupełnie nowe włoski. Takie inne i nietypowe... Mam nowe, lepsze życie... Ale miłości nigdy nie będę mieć.... skomentuj (3) 2009-06-13 05:03:52 >> ..... Oj, wieki Marlenki nie było.. Marlenka dała ostatnio ciała. Nie dosłownie, bo celibat dziki nadal trwa. Poznała niedawno chłopca nieprzeciętnego, inteligentnegi i pięknego. I jak głupia cipa odstraszyła go paroma słowami. Cóż, bywa. Jasność chciała mieć w zamiarach tego Panicza. Widać, nie były one dobre. Poza tym jednym wyjątkiem wszystko pełną parą idzie do przodu. Jest wprost zajebiście!!! Praca swietna, znajomości i dobre nadzieje na przyszłość szacunkowo pozytywne.... Nic tylko się cieszyć, że wreszcie wychodzi słońce... skomentuj (1) 2009-05-08 15:34:38 >> Jeszcze żyję :-) Długo mnie tu nie było... Jest dobrze, jest obiecująco. Jest pozytywnie. Tylko tyle powiem... skomentuj (1) 2009-04-09 03:52:31 >> Prawda Odpuszczam wasze i nasze winy. Rozgrzeszam wszystko co bylo lub nastąpic mialo... Te wszystkie ich oczy puste. I ja pusta. Brak sił skomentuj (0) 2009-04-02 03:37:07 >> NIGDY NIC NIE BYŁO Gdzieś na dnie Taka jak ty Rozdarta, słaba, złamana, zła Zaszczuta w świecie paranoi i strachu Ambicji, honoru i walki Czuję się odarta z uczuć Z moich myśli, zgwałcona Mentalnie poniżona Oszukana przez tych, którym Swoje życie oddałam i ślepo ufałam Przez wszystkich moich ludzi, Których tak bardzo kochałam Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, Świętości, herezje Odrzucam pustą poezję Wszystkie ich oczy puste Nic dodać, nic ująć. Słowa Glacy zamykają ten rozdział. Dziś spłonął ten zdezelowany most. Jest pusto i zimno.... Nic już nie ma, z resztą nic nigdy nie było... skomentuj (3) 2009-03-31 05:06:59 >> Na pożegnanie Kochanie co bym Ci chciała powiedzieć na pożegnanie? Że byłeś światem moim, bogiem... Cholernym nałogiem. Nic już nie ma sensu. Zostawileś mnie bez podania przyczyny. Nie kochałeś, w dupie miałeś. Nie odezwiesz się. To tak bardzo boli. Nieprawda, że nie umiem płakać. Łez morze wylałam. Wylewam je z siebie co noc. W dzień przyjmując maskę szczęścia, że niby nic mnie to nie obchodzi. A moje myśli wariują. Monotematycznie wciąż wokół Ciebie są. Tak bardzą chciałabym cofnąć czas. Nigdy Ciebie nie spotkać. Tak bardzo chciałabym już nigdy więcej nie płakać z tęsknoty. Zawalił się mój świat. Jesteś pewnie szczęśliwy bo mnie już nie ma. Tak cholernie szczęśliwy jak ja nieszczęśliwa. Równowaga musi być. Za mocno kochałam, kocham nadal. Wszystko za mocno. Nie chcę tak. Nie radzę sobie. Mam dość. Niech ktoś odbierze mi życie bo ja sama się boję. Niech przyjdzie morderca i zakończy moje cierpienie. Nienawidzę Cię draniu. Nienawidzę za to, że tak bardzo kocham. Nic się nie liczy. Nie mam juz sil... By dalej zyc____________________ skomentuj (3) 2009-03-29 03:32:05 >> JA "Na imię miała Lo (...) W spodniach była Lolą. W szkole Dolly. W rubrykach – Dolores. Lecz w moich ramionach zawsze była Lolitą" skomentuj (0) 2009-03-28 23:07:17 >> ZŁO NIE MA KOKARDEK NA RAMIONACH... Jestem zła. Od zawsze zła. Już taka się urodziłam. Wszyscy zawsze mnie zostawiają. Nie zasłużyłam na szczęście. Zawsze mnie zdradzają. Mam złą karmę. Zasłużyłam na to więc co się dziwię. Wiele zła musiałam zrobić. Nienawidzę siebie. Swojego ciała, słabej woli. Głupoty też nienawidzę. Nigdy nie byłam dość dobra. Do dupy kurwa to wszystko. Mam dość duszenia w sobie tego wszystkiego. Czuję się jak bomba zegarowa, która zaraz wybuchnie. Boję się wybuchnąć. Nie mam do tego prawa. Z resztą gówno mnie to obchodzi, przecież ja też gówno obchodzę wszystkich dookoła. Jestem sama. Taki los. Zawsze byłam i będę. Tak już ma być. Mam dość. Nie chcę żyć. Boję się zabić. Wtedy też okrzykną, że byłam chorym debilem, który był mięczakiem i nie dał rady. Ot cała ja. Każdemu usiłuję wmówić jaka jestem zajebista i nawet trochę czasem mi się udaje, ale to cholerne kłamstwo. I po czasie ludzie odkrywają jaka jestem zjebana i mnie zostawiają. Wszyscy. Nie ma nadziei. Są tylko kłamstwa. Tona kłamstw i manipulacji. I po jaką cholerę? Chcę krzyczeć a nie mogę. Nie wolno mi kurwa mać. Bo mała śpi. Bo nie jestem u siebie. Nigdy do cholery nie jestem u siebie. Zawsze od kogoś zależe. Pieprzona maska twardzielki. Wcale do kurwy nędzy nie jestem twarda. Jestem pieprzonym nieudacznikiem bez silnej woli. Cholernym nałogowcem, ćpunem, alkoholikiem, użalam się nad sobą. Egocentryczka i bulimiczka. Histeryczka i chodząca popielniczka. Zmarła Sandra. Nie jej się to należało. Ona była dobra, nie zrobiła nic strasznego. To ja powinnam nie żyć. I po chuj cały ten pieprzony chrześcijanizm? Gdzie ta cholerna sprawiedliwość. Ona nie przeżyła nawet połowy tego co ja. GDZIE JEST SPRAWIEDLIWOŚĆ SIĘ PYTAM!!!??? MAM WIERZYĆ W BOGA? Ganiać jak potłuczona do kościółka skoro i tak wszystko jest do dupy. Paranoja jakaś. Mam ochotę coś rozwalić. Mogłam przecież coś zrobić. Kurwa mogłam! A nic nie zrobiłam. Wolałam się użalać nad sobą. Żygać mi się chce jak patrzę w lustro.... Żenuła.... skomentuj (0) 2009-03-28 01:39:54 >> Bomba zegarowa Cyk, cyk, cyk bum. Jestem spokojna ale czuję, że wybuchnę... Mam w sobie coś w środku takiego, co wydostać się chce. Za dużo emocji. Jestem cholernym debilem, który sam sobie nabruździ a potem płacze. Przepraszam... Mam dość, chcę zniknąć. Zasnąć i się nie obudzić. Albo stać się ofiarą przestępstwa okrutnego... Zobaczysz, uciekniemy stąd... skomentuj (1) 2009-03-26 02:08:14 >> BAJECZKA BEZ HAPPY ENDu Przeglądam sie w lustrze i nic nie widzę. Jestem gdzieś daleko. Jest tu trochę zimno ale ogólnie powinnam być zadowolona. Mam białą sukienkę i dużo tajemnic. Będę nimi grała w mojej głowie jak kartami w remika. Jestem bestią. Smokiem spod znaku ryb... Widzę drogę przed sobą. Ciut kamienista. Trampki mam i glany też więc się nie lękam. Widzę aurę przed sobą. Wokół jego głowy emanuje. Jest biała i ma dużo tajemnic. Skrywa w sobie skrajności wiele. Życie jest piękne jeśli dobrze dobierzesz środki neuroleptyczne... Rzeczywistosc i wszystkie jej nierealnosci, skrajnosci, prawdy i klamstwa budza moja euforie gdy masz w oczach zioła. Fajnie zapalić papierosa i napić się lampki wina w samotnosci ze swoimi myslami... skomentuj (0) 2009-03-25 02:45:04 >> .......BEZNAMIĘTNA OBOJĘTNOŚĆ........ Nadszedł dzień i okryła go nocy cisza... W dotyku zaklęty motyl już nie leci do tęsknoty... Byłeś mi bogiem, szatanem, nicości stałeś się kapłanem. Pękła ta czarka goryczy i jest pusto. Nic nie czuję. Jest mi dobrze. Pokonałam furię bezsilności... Dzięki Tobie Skarbie... Dziekuję, że uwolnileś mnie od złej chemii. Czas minął. Koniec drugiej połwy. Wynik 0:0 A może się mylę? Jeśli kiedyś znów zapragniesz być częścią mnie, wiedz, że już za późno. Mecz się skończył. Nikt tu nie nie wygrał. Oboje przegraliśmy... Nas przegraliśmy... Ale ja się cieszę. Nie umiem już płakać. Czasem myślę, że jesteś tylko żałosnym narcyzem... Mój Ty chłopcze z pogranicznym zaburzeniem osobowości. Tak się cieszę, że już Cię nie chce, nie pragnę, nie czuję motyli w brzuchu, euforii na samą myśl o Tobie, smutku i tęsknoty, że już Cię nie kocham(?) Wybacz, ale jednak nie chcę Twojego cennego czasu. W czwartek rano to ja sobie smacznie śpię... Nie chcę już w ogóle kiedykolwiek Ciebie spotkać... Już nie. Propozycja spotkania to był błąd... Żałuję... I kochanie powiem jeszcze jedno. Żałuję, bardzo żałuję tamtej nocy, tamtego świtu i poranka, kiedy czułam się kochana... Znowu kochana, mimo, że tyle wody upłynęło między naszym milczeniem. Ten epizod nie powinien się zdażyć. Ja jednak nie przyjmuję roli w tym odcinku... Zabawiłeś się tylko moimi uczuciami. A tak się nie robi mój drogi... Ale nie martwie się bo to co zasiejesz... Takie plony zbierzesz... Badź zdrów. Czuję ulgę. skomentuj (1) 2009-03-23 14:40:41 >> Nowe życie... Umiem żyć. Użalam się nad sobą jak potłuczona. Dość. Amnezja mode.. Taki plan. Jest dobrze... I feel good! skomentuj (0) 2009-03-23 03:43:07 >> Wyciągam rękę ten ostatni raz... Mówię do Ciebie. Usłysz mój głos. Jesteś gdzieś daleko, gdzieś indziej i inaczej. Wszysko się zmienia ale nic się nie dzieje. Niebo płacze, po szybach w moich oknach ciekną łzy niebios. Moich łez nie ma, nie zobaczysz ich nigdy. Nie umiem płakać... Nie umiem żyć. Naucz mnie tego proszę... Umiem tipsy zrobić, makijaż też i jajecznice... Ale żyć nie umiem, bez Ciebie żyć nie umiem... skomentuj (0) 2009-03-14 03:45:25 >> Bo w życiu piękne są tylko chwile... I to jest prawda. I dla właśnie takich chwil warto żyć. Warto kochać i cierpieć z miłości. Warto czekać na kogoś z kim poczujesz wspólną energię. Choćby to miała być tylko krótka chwila, naprawdę warto. Bo takie rzeczy dają nam szczęście. Pragnę złożyć Hołd Energiom, że mnie obdarowały właśnie tą magią... )O( skomentuj (2) 2009-03-14 03:29:58 >> Nie jedź do domu... - U mnie jest w sumie zimno, ale... - ale to nie było istotne... Usłyszała na pożegnanie te słowa. Nie protestowała. Po co walczyć ze snem? Niech płynie tak jak sobie ktoś go wyreżyserował. A to przecież musiał być sen... Wsiedli w pierwszy poranny tramwaj. 15 minut trwało wieki... - Przepraszam... Potrzebuję Cię teraz... - Ciepło splótł się z jej palcami... - Nie jestem tymi zimnymi torami, stalowym tramwajem, mokrą ziemią... Jestem człowiekiem, który też ma uczucia. A ona się tylko patrzyła przed siebie. Wstawał poranek, już było jasno, deszcz dalej padał. Obezwładniał ją strach. Nie umiała powiedzieć ani słowa. Nie czuła wręcz potrzeby mówienia czegokolwiek. Kiedyś powiedziała aż za dużo... Wysiedli... - Nie mogę uwierzyć, że znowu tu jesteśmy razem... Mimo, że upłynęło wiele wody między ich milczeniem nadal go kochała. Broniła się przed tym ile sił... Ale cóż poradzić, serce nie sługa - no raczej nie inaczej... To on złamał jej serce. Nie kochał na tyle by nie pozwolić jej odejść... Sam przecież w ogóle nie przeżył ich rozstania, był szczęśliwy, znowu wolny jak ptak, bez zrzędliwej, małoletniej blondyny u boku... Hmmm czy aby napewno? Wolnym krokiem, z dziwnym napięciem w środku poszli w kierunku tego mieszkania tak dobrze znanego im obojgu... Wiedząc, że nie mają za wiele czasu pochłonęli się sobą wzajemnie. Tak łapczywie jak by mieli za 30 sekund zniknąć na zawsze. Jak by to była jedyna okazja by być blisko, by czuć ciepło... Kochali się namiętnie w tym zrywie niezaspokojonego pragnienia siebie od dawna, dając sobie wzajemnie tyle ciepła ile było tylko możliwe. Milcząc patrzyli w swoje rozmazane makijaże głaszcząc się po włosach, ramionach i gdzie tylko się da. Leżąc przy sobie. W półśnie, ze świadomością, że to może tylko sen... Nie chcąc się budzić nigdy... Przynajmniej ja nie chciałam się obudzić... skomentuj (0) 2009-03-14 03:01:58 >> Wschód deszczem obmyty... Zakochana - do reszty z rozumu obrana. Szaleje i tańczy, w ręce trzyma cząstki pomarańczy. Przez te parę chwil poczuła się potrzebna. Potrzebna tak bardzo, bezpretensjonalnie... Szli przed siebie. Deszcz powolną, leniwą mżawką spływał po ich zamyślonych twarzach. Każde z osobna w swoim świecie. A te światy tak doskonale się przeplatały, uzupełniały, czasem szokowały... Nie widzieli się dawno. Niegdyś nie mając przed sobą tajemnic i skrępowań, teraz tak nieśmiali, uważający by się nie urazić wzajemnie... Kulturalni i prawie trzeźwi. Ludzie zagubieni gdzieś daleko... Smutni i radośni jednocześnie... Czuć to było w powietrzu. Wilgotnym i zimnym a jednak tak rozkosznym i energetycznym. Rozmawiali tak jak by się znali z popszednich wcieleń. Czasem zupełnie nie używając słów bo i tak wiedzieli wszystko. Nadszedł czas pożegnania... skomentuj (0) 2009-03-09 00:45:08 >> Nadzieja umiera ostatnia... Zabił ją ten, który dokonał jej zmartwychwstania... Nieśmiało dotykając jej ręki. Mówiąc, że jest mu potrzebna... Może tylko na chwilę, ale jest... skomentuj (0) 2009-02-25 04:04:00 >> Bezsenne noce... Senne dnie... Szukam Cię ale udaję, że nie szukam. Tak właściwie w ogóle nie szukam. Uśmiecham się. Jest dobrze aczkolwiek trochę chujowo. Byle do wypłaty... Jestem opętana. Eeee mam na to wszystko już wyjebane. Do szkoły idę. O i już. Monodram zrobię. Na tym się skupię. Jestem zajebista i już, jeszcze tylko muszę ten kit sprzedać innym. Na siłkę sobie pójdę i dupsko pozrzucam. Kurde, dobry humor od razu mam :-) O i zakupy drobne... I powoli wszystko będzie wykurwiście zajeturbofajne... Ehhh i ja w to wierzę? skomentuj (0) 2009-02-25 02:41:18 >> Gdzieś jezd? Dałeś mi chwile rozkoszy. Krople deszczu spływały po naszych ciałach. Dusze się jednoczyły. Pioruny je scalały. Błyskawice je kochały. A one dziko szalały. Zwyciężył Joker, który Strach na imię miał i je zniszczył. Wśród krajobrazu księżycowego, na polu nicości pozostała jedna wyschnięta róża. RoseRed
Spotkamy się na górze........ skomentuj (0) |
|
|||||||